Od klęski do sukcesu. Moje pierwsze akwarium.

Foxowa
Narybek
Narybek
Posty: 25
Rejestracja: 13 grudnia 17, 08:35

Re: Od klęski do sukcesu. Moje pierwsze akwarium.

Postautor: Foxowa » 4 stycznia 18, 18:35

Powiem tak - kiedy ktoś pisze w wątku to jest to bardzo miłe,bo się czuje wsparcie,możba zawsze dopytać,ktoś coś wyłapie,doradzi i ogòlnie jest przyjemnie.
Ale po to się pisze to w formie 'pamiętnika'własnie żeby były wspomnienia. I dlatego też zaczęłam od początku żeby było tak jak napisalam - od klęski do sukcesu.

Bardzo mnie cieszy że to nieźle wygląda. Zdjęcia są słabawe ale niech ich choć kilka będzie,bo pòki co ze zdjęciami ryb jakoś ciężko. Pomijając fakt że mam słaby sprzęt do zdjęć to zbiornik ma jeszcze jedną wielką wadę - szkło jest porysowane i to znacznie. Kupiłam je po taniości i nie przeszkadzało mi to wtedy,ale teraz coraz bardziej to widzę.
Ale ogòlnie akwarium też mi się zaczyna podobać, bo dosypałam na wierzch czarnego żwiru i się zrobiło jednolicie.
Wprawdzie ślimaki ryją jak dzikie świnie i już mi żwir przekopały i powypychały jasne kamyki na wierzch ale jakoś jeszcze to wygląda. Mam pomysl na jasne kamyki - chcę je stopniowo przekładać i ułoźyc z nich otoczki dla roślin i coś w rodzaju ścieżki prowadzącej na tył.
Mam jeszcze dwie male łupinki z kokosa,już je wygotowałam ale nie mam pomysłu. Jedna duża łupina już jest. Może starczy.

Co do narybku to będziemy się wymieniać z osobą od ktòrej rybki dostałam, tylko muszę wprowadzić tam trochę nowej krwi. Obawiam się że trzecia samica (ta nasza) też niebawem urodzi. Malcòw jest na prawdę dużo, z daleka wtapiają się w dno ale jak się dobrze wpatrzeć to widać ich pełno. Zastanawiam się teraz czym one są,bo samce endleròw nie mają problemòw z zalotami do zwykłych samic. I jak czarne raczej są pawim oczkiem tak nie mam pewności czy jest reszta. Trzecia z dorosłych samic jest normalnej wielkości ale bez koloru,szarooliwkowa. Małe samice też.
Jak to jest z tym mieszaniem się? Nie mogę się rozeznać czy młode rybki uznawać za endlerki czy za pawie oczka. Z ekscytacją obserwuję rosnące i wybarwianące się ogony u kilku małych ryb i liczę choć na jeden długi ogonek.

Młoda nie chce już żadnych innych rybek. Ewentualnie... walczyka.
Uśmiałam się jak nie wiem z tej nazwy,ale spodobała mi się ogromnie. Rzecz jasna chodzi o bojownika,ale jej wymyślna nazwa jest cudowna. Coś od walki przecież,nie?

Neony jej nie kręcą. Może ładnie wyglądają ale co z tego jak każda taka sama i nawet imion nadać nie może bo potem nie rozròżni. Nie to co gupiki - 3 nasze samice mają 3 wymyślne imiona ; Mufinka,Mafinka i Bafinka ;)

Jak o tamte neony chodzi to one były dziwne - jedna była jakaś wyblakła, nie wyglądala na chorą ale byla dziwna,pamiętam że moje ryby robiły się takie na starość. Druga za to była jakaś krzywawa,pływała slabo. Podejrzewam,że je ryby znokautowały. Wczoraj widziałam jak zbiorowo rozszarpują ślimaka,więc sądzę że ze słabszą rybką nie miały problemu.

Awatar użytkownika
wespazjan
Akwarysta
Akwarysta
Posty: 646
Rejestracja: 24 grudnia 16, 11:36
Lokalizacja: Czarnków

Re: Od klęski do sukcesu. Moje pierwsze akwarium.

Postautor: wespazjan » 4 stycznia 18, 19:50

Matko, ja mam umysl dziecka, jak nic..
Mnie też neonki rozczarowały tym, że zlewają mi się w całość i nie rozróżniam pojedynczych osobników. Nawet imion nie da się nadać... :P

Generalnie aranżujesz akwarium już po zalaniu i zarybieniu. Dużo trudniejsze, niż robienie aranżu "na sucho". Wiem, bo sama tak robiłam. Zalałam pustkę, wpuściłam ryby i potem na bieżąco dosadzałam, dokładałam, przekładałam i dosypywałam. Zajęło to kilka miesięcy, ale w końcu byłam zadowolona. U Ciebie szybciej idzie poprawianie wyglądu.

Endlerki i pawie oczka się krzyżują. Wręcz czytałam, że w sklepach ciężko endlerki dostać, zwykle są to miksy właśnie.

Walczyk... :D dziecięce słowotwórstwo... Kojarzy mi się z małą kuzynką, która pytała, kiedy przyjdzie "Ola Nocek" (czyli Ola Wieczorek)
Obrazek

Foxowa
Narybek
Narybek
Posty: 25
Rejestracja: 13 grudnia 17, 08:35

Re: Od klęski do sukcesu. Moje pierwsze akwarium.

Postautor: Foxowa » 4 stycznia 18, 21:35

Walczyk jest cudowny <3
Myślę,że nawet bym się mogła na takiego walczyka skusić ale jakby go tak wpuscić do naszych malutkich rybek to szybko by zrobił porządek.

Założę się,że pòł tego forum ma nazwane rybki. Bez względu na to czy są dziećmi czy nie. To się samo robi. Patrzysz,wyłapujesz cechę i już się przykleja. Czarnulka,Złoty itd.
Glonojad był u nas Gleonkiem,a ja sama ochrzciłam jedną z rybek Żarłokiem.
Dokładnie to jednego z wybarwiających się samcòw,bo napycha się bez umiaru. Ile się rzuci tyle je i zawsze jest pierwszy do każdego płatka.

Neonki są do oglądania i podziwiania w gąszczu roślin. A my potrzebujemy rybek ktòre będą zwierzątkiem domowym,przyjacielskim, kontaktowym,powolnym. Zabawne że to piszę o rybach ale te gupiki takie własnie są -młoda ma z nimi niesamowite obserwacje. Szczegòlnie kiedy podchodzi so szyby a one wszystkie podpływają.

Czyli w sumie mając i endlery i pawiki to będę mieć zawsze jeden wielki bigos i nigdy nie przewidzę co mi wyrośnie?

Foxowa
Narybek
Narybek
Posty: 25
Rejestracja: 13 grudnia 17, 08:35

Re: Od klęski do sukcesu. Moje pierwsze akwarium.

Postautor: Foxowa » 8 stycznia 18, 11:51

Czytamy sobie i eksperymentujemy.
Wczoraj ryby po raz pierwszy dostały gotowane warzywka. Młoda zachwycona i ryby też. Na pierwszy rzut dostały tylko 2 kulki groszku i 2 małe kostki marchewki,ale będziemy im stopniowo podrzucać coraz więcej ròżności. Wcześniej maluchy jadły żółtko z jajka i też obserwacje były wielkie. Żywego jeszcze nie kupiłam bo ciągle mijam się ze sklepem,ale niebawem i o to się wzbogacimy. Ku uciesze mojego dziecka ryby rzucają się na jedzenie jak dzikie i ile się im da tyle pochłoną.
Obserwowanie ich walczących o groszek było niesamowite. Calym stadem turlały go jak wsciekłe (śmiałyśmy się że rozgrywają mecz),rozrywały na kawałki,a potem wepchnęły go pod skałkę gdzie zajęły się nim ślimaki. W sumie oczyściły wszystko.
Niestety nakłoniło mnie to teź do usunięcia tej skałki bo jej ostre kanty przestały mi się podobać. Opanowana szałem jedzenia Mufinka (lub jakaś inna podobnie nazwana- ta nasza z giełdy)tak pchała się pod skałkę za groszkiem,że utknęła. Oczywiście wydostała się,ale pokiereszowała sobie grzbiecik. Natychmiast kropnęłam na nią trochę MFC (a w sumie to tego odpowiednika) i już następnego dnia tego nie miała.
Myślicie że dobrze zrobiłam?
Tu mam trochę braki w wiedzy i nie do końca wiem jak odkażać ewentualnie ryby przy zauważeniu czegoś na ich ciele- lepiej je przepłukać oddzielnie (widziałam że zalecają kąpiel kilkunastominutową w kubeczku) czy raczej wlać jakiś cudowny specyfik do akwarium ze wszystkimi rybami?

Awatar użytkownika
Łukasz101291
Ryba
Ryba
Posty: 218
Rejestracja: 30 sierpnia 15, 19:08
Lokalizacja: Grzybowo K. Kołobrzegu

Re: Od klęski do sukcesu. Moje pierwsze akwarium.

Postautor: Łukasz101291 » 8 stycznia 18, 20:31

Przeczytałem Twój temat i akwarium idzie w dobrą stronę. Sam jeszcze niedawno miałem Endlerki z mieczykami. Z pozbyciem się nadwyżki nie miałem problemu. Wystawiałem je na OLX.pl po 50 gr sztuka i w 4 dni sprzedałem 120 szt., których chciałem się pozbyć. Ogólnie żyworódki schodzą jak świeże bułeczki. :D

Foxowa
Narybek
Narybek
Posty: 25
Rejestracja: 13 grudnia 17, 08:35

Re: Od klęski do sukcesu. Moje pierwsze akwarium.

Postautor: Foxowa » 9 stycznia 18, 22:07

Dzięki :)

Ja tam mogę i oddawać za darmo, byle by tylko ryby trafiały dobrze :)
Trzecia samica jeszcze nie urodziła, ale już jest bardzo pękata, więc myslę, że na dniach się to stanie.
Spodziewam się więc kolejnych maluchów,strach się bać jak one chowają się tak dobrze.

W zasadzie to na moje rozumowanie to najchętniej bym miała ze 3 osobne akwaria - w jednym samice, w drugim samce, a w 3 ewentualne maluchy. Oczywiście samice musiałyby być młode, żeby nie były jeszcze zapłodnione.
Ewentualnie by to mogły być tylko 2 akwaria. Bo co za dużo to nie zdrowo, a kto rybom zabroni :lol:
Teraz póki co mamy jak mamy, ale myślę, że kiedyś może zredukujemy sobie którąś płeć i będziemy mieli np same samce.
Choć jak nam to wyjdzie to nie wiem, bo ostatnio rzuciłam młodej radośnie, że w sumie fajnie, bo jak maluszki urosną to się z kimś wymienimy np 5 samic za kolorowego samca, a młoda na to objęła akwarium i rozpaczliwie rzuciła " ja nie chcę ich oddawać, kocham je!". Także póki co tak...

A te maluchy nasze to ładne takie, piękniutkie. Nie liczę im dni, ale już są całkiem spore. Czarne są coraz ciemniejsze, fajnie jedzą. Dziś kupiłam wreszcie ten żywy pokarm, tzn mrożony. Ale nie zrobił na rybach żadnego szału. Znacznie bardziej poruszył je groszek i marchewka.
Pochwaliłam się moim warzywnym wyczynem w sklepie i sprzedawczyni spojrzała na mnie jak na durnia, a potem oświadczyła że głupoty czytam w necie i nie ma co wierzyć we wszystko co jakiś laik napisze, bo wrzucanie warzyw do akwarium to wielkie głupstwo.

Awatar użytkownika
Łukasz101291
Ryba
Ryba
Posty: 218
Rejestracja: 30 sierpnia 15, 19:08
Lokalizacja: Grzybowo K. Kołobrzegu

Re: Od klęski do sukcesu. Moje pierwsze akwarium.

Postautor: Łukasz101291 » 9 stycznia 18, 23:54

Do kogo one trafią to ciężko przewidzieć. Ktoś Ci powie,że ma 100litrów a wychodzi zupełnie co innego. Kiedyś sprzedawałem dorosłą parę Niebieskołuskich. Jak wypytałem gościa o szczegóły to się okazało, że ma akwarium 80l.... także poczekalem i sprzedałem je komuś innemu.

Foxowa
Narybek
Narybek
Posty: 25
Rejestracja: 13 grudnia 17, 08:35

Re: Od klęski do sukcesu. Moje pierwsze akwarium.

Postautor: Foxowa » 11 stycznia 18, 10:03

Jak po znajomych to nie tak ciężko ;)


Wczoraj znòw mieliśmy klęskę urodzaju,bo nasza samica urodziła,ale nie widać jakoś maluchòw. Dlugo zastanawiałam się ktòre to,bo tego drobiazgu pływa pełno,ale wreszcie w roślinach zauważyłam jasne maleństwa. I są znacznie mniejsze od tych poprzednich,nawet nie wiedziałam że mi tak ryby podrosły. Poprzednie maluchy z czarnego miotu są super,a jedzą jak wściekłe.
Zastanawiam się kiedy im podać następne żywe - czy robić przerwy i np 2 razy w tygodniu czy np co 2 dni? Odnoszę wrażenie,że jedzą trochę za dużo,a niestety przy młodej musimy uważać na przekarmianie.

Foxowa
Narybek
Narybek
Posty: 25
Rejestracja: 13 grudnia 17, 08:35

Re: Od klęski do sukcesu. Moje pierwsze akwarium.

Postautor: Foxowa » 22 stycznia 18, 11:00

I znòw w naszym akwarium zapanował lekki haos,ale jakoś usiłujemy to opanować. Ślimaki ryją w dnie niszcząc rośliny,a całość żwirku przestała być czarna bo na wierzch wylazły jasne kamyczki. Ale to nic.

Wczoraj przy podmianie spojrzałam na moje dziecko myjące z zapałem akcesoria i pomyślałam sobie że decydując się na akwarium podjęłam chyba najlepszą decyzję jaką mogłam podjąć.
Mòj mały człowiek jest pełen zapału do pielęgnacji swojego zbiorniczka i co najważniejsze ten zapał jej nie przechodzi. Rybki codziennie mają nasypane jedzonko,pamięta o tym bardziej niż o śniadaniu dla siebie, wyciąga kostki do rozmrożenia a potem karmi rybki prosto z palca ciesząc się że one tak ją kochają. To słodkie,choć czasem muszę ją skłamać i oznajmić że je już karmiłam żeby dać im choć dzień przerwy.
Podmiany to dla niej wielka atrakcja, mam w niej świetnego pomagiera. Trzyma mi rurkę od odmulacza,przynosi miski, czyści filtr,gąbeczką pucuje akcesoria. Bardzo obserwuje wszystko,chętnie słucha opowieści o wszystkich procesach jakie tam zachodzą i pouczeń na temat tego jak robić wszystko prawidłowo. Wczoraj szorowałyśmy korzeń,bo niestety zaczął zachodzić pleśnią. Młoda pierw wypucowała go w misce,a potem ja jeszcze poprawiłam solą i wrzątkiem. Mam nadzieję,że już będzie ok. Znów poprzestawiałam,a właściwie to wrzuciłam na szybko bo się bałam że znòw kogoś uszkodzę.

Nasze nowe rybki są pod tym względem straszne. Są zawsze tam gdzie ich nie potrzeba,wystarczy coś ruszyć i już całym stadem są obok ręki,pchają się do odmulacza i dziubią wszystko co tylko pojawi się w akwa.
Zupełnie inna bajka niż tamte stare,nasza stara samica nadal ucieka w najciemniejszy kąt i jakby mogła to by się pod żwirek wbiła. Pamiętam ile było problemu kiedy były w malutkim akwarium. Cieszę się,że je zlikwidowałam,choć straty tamtych rybek nadal nie mogę przeboleć.
Ale do zakupu nowych jakoś mnie nie ciągnie,choć wzdycham nadal do dlugich barwnych ogonkòw.

Awatar użytkownika
Łukasz101291
Ryba
Ryba
Posty: 218
Rejestracja: 30 sierpnia 15, 19:08
Lokalizacja: Grzybowo K. Kołobrzegu

Re: Od klęski do sukcesu. Moje pierwsze akwarium.

Postautor: Łukasz101291 » 1 lutego 18, 00:43

Pleśń na korzeniach jest nieszkodliwa :D. Na moich kiedyś się pojawiła i z tego co pamiętam sama zniknęła.

Awatar użytkownika
kodzaj11
Akwarysta
Akwarysta
Posty: 831
Rejestracja: 25 marca 17, 20:30
Lokalizacja: Okolice Lublina

Re: Od klęski do sukcesu. Moje pierwsze akwarium.

Postautor: kodzaj11 » 1 lutego 18, 02:54

Dawaj jakies zdjecia.

Foxowa
Narybek
Narybek
Posty: 25
Rejestracja: 13 grudnia 17, 08:35

Re: Od klęski do sukcesu. Moje pierwsze akwarium.

Postautor: Foxowa » 1 marca 18, 07:03

Póki co bardzo mało mam czasu na cokolwiek i pierwszy szał akwarystyczny z lekka minął.
Akwarium w miarę stabilne , rośliny są bardzo wysokie, zarosły praktycznie wszystko.
Nie mogę opanować rzęsy - dostałam kiedyś przy okazji kilka płatków, a teraz co tydzień przy podmianie wyciągam grubą warstwę.
Moja ilość ryb gwałtownie wzrasta - co jakiś czas regularnie 3 samice rodzą maluchy, które niestety mają wybitną zdolność do przetrwania. Teraz w zasadzie już 2 samice, bo jednak jakiś czas temu po porodzie skrzywiła się i zmarła.
Szkoda mi tylko jej pięknych kolorów, bo dawała bardzo ładne maluchy - czarne z pięknym ogonem. Rybki z poprzedniego miotu już wybarwiają się i zapowiadają się 2 całkiem ładne samce. Natomiast po jasnej samicy są bardzo jasne i wcale mi się nie podobają.
Mam jednego takiego dziwaka - nazwałyśmy go Leżak, bo dawniej dużo leżał przy dnie- który nadal do końca nie może zdecydować się czy jest samcem czy samicą. Jest jasny jak samice, ma delikatną plamkę na ogonku i czasem pokazuje mu się szara plamka " a la endler" na boku. Podczas gdy inne ryby już dawno zdecydowały się na płeć, on dalej pozostaje gdzieś pomiędzy - nie ma ani gonopodium, ani normalnej płetwy jak samica.
Póki co rybki rosną, ale jak tylko będą ostatecznie wybarwione i określę ich płeć to będziemy się sortować, bo ilość jaka ich jest przekroczyła granice.

Podmiany są bardzo ciężkie. Niezliczoną ilość ryb już wessałam odmulaczem, bo kiedy żwirek zaczyna się kręcić od razu wskakują mi do środka, szczególnie te malce. Brakuje mi jakiegoś uniwersalnego pojemnika do podmian i odstawiania wody. Podpowiedzcie mi coś.
Do tej pory używałam wiaderka, ale nie do końca pasuje mi że jest bez pokrywy.

Szukam też jakiegoś małego filtra do szpitalika. Mój poprzedni malutki się zepsuł. Stanął pewnego dnia i już nie ruszył. Z rozbiórki wyszło , że coś tam się już przetarło i chyba na amen. Muszę prędko kupić nowy, bo potrzebny jest w razie wu. Polecicie mi coś taniego i małego?
A może napowietrzacz?

Awatar użytkownika
barttsw
Aqua Rodzina
Aqua Rodzina
Posty: 8417
Rejestracja: 4 maja 15, 11:44

Re: Od klęski do sukcesu. Moje pierwsze akwarium.

Postautor: barttsw » 1 marca 18, 07:44

Foxowa pisze:Szukam też jakiegoś małego filtra do szpitalika. Mój poprzedni malutki się zepsuł. Stanął pewnego dnia i już nie ruszył. Z rozbiórki wyszło , że coś tam się już przetarło i chyba na amen. Muszę prędko kupić nowy, bo potrzebny jest w razie wu. Polecicie mi coś taniego i małego?
A może napowietrzacz?
jak masz napowietrzacz to kup sobie u-jeta zaplacisz grosze a na szpital bedzie wystarczajacy
Foxowa pisze:Nie mogę opanować rzęsy - dostałam kiedyś przy okazji kilka płatków, a teraz co tydzień przy podmianie wyciągam grubą warstwę.
cały urok rzesy :D tylko jak masz jej tyle to kontroluj NO3 bo rzesa mocno chłonie azotany

Foxowa
Narybek
Narybek
Posty: 25
Rejestracja: 13 grudnia 17, 08:35

Re: Od klęski do sukcesu. Moje pierwsze akwarium.

Postautor: Foxowa » 1 marca 18, 17:18

Nie mam napowietrzacza. Nie mam właśnie na ten moment niczego,a dobrze by było mieć w razie jakby trzeba było szybko rybkę oddzielić.

Poszukam sobie w necie co to za cudo o ktòrym piszesz i zobaczymy.

Dzięki za info o rzęsie. Nie wiedziałam. To chyba ją całkiem usunę. Jest uciążliwa przy jakiejkolwiek ingerencji - rozwala się w drobny mak i osiada na dnie. Odmulam i po odmulaniu pasowałoby odrzęsić dno...
Na powierzchni mam też pistie. Pierwsze wyginęły ,ale teraz widzę że znòw pływają
Ryby też skubią korzonki także po tygodniu od podmiany w akwarium znów robi się nieświeżo. Do tego ciągle urywa mi się 'koperek' (kamboba czy jak jej tam) i wichruje się po całym akwarium. Reszta roślin nawet fajnie,puszczają nowe odrosty,a jeden to nawet wygląda jakby miał na czubku mały kwiatuszek ;)


Chyba jakieś fatum z tymi filtrami na mnie spadło,bo wczoraj mi stanął filtr w dużym akwarium :O na szczęście byłam w domu i szybko to opanowałam. I ruszył. Oby już nie robił hecy.

Awatar użytkownika
barttsw
Aqua Rodzina
Aqua Rodzina
Posty: 8417
Rejestracja: 4 maja 15, 11:44

Re: Od klęski do sukcesu. Moje pierwsze akwarium.

Postautor: barttsw » 1 marca 18, 19:36

Jak nie masz nic to kup sobie pat mini tez dobre filterki
Jaki masz ten filt w akwarium?

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Bing [Bot], Google [Bot] i 8 gości