Od klęski do sukcesu. Moje pierwsze akwarium.

Awatar użytkownika
barttsw
Aqua Rodzina
Aqua Rodzina
Posty: 8254
Rejestracja: 4 maja 15, 11:44

Re: Od klęski do sukcesu. Moje pierwsze akwarium.

Postautor: barttsw » 18 grudnia 17, 07:07

Foxowa pisze:Przecież do akwarium wsadza się masę ozdób ceramicznych (chyba). Ja mam ceramiczną skałkę-domek i korzeń do którego można wpłynąć, ale nie wsadziłam ich póki co.
nie to ze to jest kicz itd to jeszcze miesza w parametrach

Foxowa
Narybek
Narybek
Posty: 25
Rejestracja: 13 grudnia 17, 08:35

Re: Od klęski do sukcesu. Moje pierwsze akwarium.

Postautor: Foxowa » 19 grudnia 17, 09:12

Kichać kicz,bo jak to mòwią nie ładne co ładne ale co się komu podoba,ale te parametry bardziej się rozchodzi.

Więc jeśli tak to będę zwracać na to uwagę.
Pòki co włożyłam tylko korzeń ,ktòry pomimo zabiegów we wrzątku i soli i tak nie zatonął. Pływa więc sobie po powierzchni,dam mu trochę czasu,jak opadnie to opadnie. Jak nie to còż.

Awatar użytkownika
barttsw
Aqua Rodzina
Aqua Rodzina
Posty: 8254
Rejestracja: 4 maja 15, 11:44

Re: Od klęski do sukcesu. Moje pierwsze akwarium.

Postautor: barttsw » 19 grudnia 17, 09:35

Foxowa pisze:Pòki co włożyłam tylko korzeń ,ktòry pomimo zabiegów we wrzątku i soli i tak nie zatonął. Pływa więc sobie po powierzchni,dam mu trochę czasu,jak opadnie to opadnie. Jak nie to còż.
obciąz go kamieniem

Foxowa
Narybek
Narybek
Posty: 25
Rejestracja: 13 grudnia 17, 08:35

Re: Od klęski do sukcesu. Moje pierwsze akwarium.

Postautor: Foxowa » 19 grudnia 17, 10:34

Mam wieeelki kamień ,ale jakoś mi on nie leży wizualnie. W weekend będę na wsi,tam jest fajna gòrska rzeczka to sobie coś może wynajdę. Takiego żeby nie zajęło pòł akwarium a żeby utrzymało korzeń przy dnie . Chcę też spròbować z delikatną żyłką i przyssawką na dnie -rybka mi się tam chyba nie powinna zaplątać jak ciasno zwiążę?

No i chyba muszę jeszcze raz przemyć kokosa ,bo niby szorowałam go solą a jakiś brzydki się z wierzchu zrobił.
I żwiru pasowałoby dokupić,bo choć wsypałam cały worek a na dnie jakoś tak płytko. Do tego miałam tylko mieszany czarny z białymi kamyczkami i jakoś nie mogę tego zaakceptować. Muszę kupić czarny i trochę to przysypać. Mam nadzieję,że nie zbigoszę znowu wody,bo już ostatnio nagrzebałam sadząc roślinki i jak zobaczyłam efekt to aż mi się odechciało :D

Na szczęście młoda jest pełna euforii i pierwsze co robi po przebudzeniu to leci do rybek. Uraczę ją pewnie niebawem wielką atrakcją jaką jest podmiana wody ,bo chyba by wypadało kiedyś wreszcie ją zrobić.
No właśnie - kiedy się powinno?

Awatar użytkownika
Łukasz101291
Ryba
Ryba
Posty: 218
Rejestracja: 30 sierpnia 15, 19:08
Lokalizacja: Grzybowo K. Kołobrzegu

Re: Od klęski do sukcesu. Moje pierwsze akwarium.

Postautor: Łukasz101291 » 19 grudnia 17, 13:00

Nie lepiej zastosować piasek? Dużo łatwiejszy w czyszczeniu syfku z dna.

Foxowa
Narybek
Narybek
Posty: 25
Rejestracja: 13 grudnia 17, 08:35

Re: Od klęski do sukcesu. Moje pierwsze akwarium.

Postautor: Foxowa » 19 grudnia 17, 14:12

I teraz od nowa to wszystko rozwalać i przemieniać? Piasek ładnie się prezentuje,ale ta cała robota...

Awatar użytkownika
wespazjan
Akwarysta
Akwarysta
Posty: 644
Rejestracja: 24 grudnia 16, 11:36
Lokalizacja: Czarnków

Re: Od klęski do sukcesu. Moje pierwsze akwarium.

Postautor: wespazjan » 19 grudnia 17, 19:01

piasek sobie zostaw w planach na "przy okazji restartu". Też uważam, że jest lepszy, ale chyba nie aż tak, żeby warto było wszystko rozwalać.
Co do podmian to przy dojrzewaniu niektórzy zalecają, niektórzy nie. Ale jak masz już tam ryby to chyba są niezbędne. Najlepiej mieć pod kontrolą NO2 i NO3 i dzięki testom wiedzieć, jak często je robić.
Z drugiej strony ja z racji niskiego NO3 przestawiłam się na rzadkie podmiany i nie polecam, bo zaskutkowało to krasnorostami :P Póki co polecam jeden stały dzień w tygodniu, a jak już wszystko będzie stabilne, dojrzałe, nie przerybione i nie przekarmiane to będzie można przejść na raz na dwa tygodnie. Chociaż nie w każdym zbiorniku się da. Stały dzień w tygodniu to też fajny trening systematyczności dla dziecka :D
Obrazek

Foxowa
Narybek
Narybek
Posty: 25
Rejestracja: 13 grudnia 17, 08:35

Re: Od klęski do sukcesu. Moje pierwsze akwarium.

Postautor: Foxowa » 21 grudnia 17, 10:24

Ok to sobie już zaczniemy podmieniac co tydzień.
Właśnie tak myślałam, ale poczytałam i w niektòrych materiałach piszą,że nowego akwarium nie powinno ruszać się przez 3 lub 4 tygodnie nawet z rybkami. Trochę mnie to zastanowiło,bo przecież chyba zawsze woda się 'psuje'. A u nas niestety doszła kwestia roślin,ktòre poszatkowały ślimaki i rozkładają się. Walczę z tą plagą,myłam rośliny już kilka razy a te diabły ciągle się odradzają.

Miałam zamiar zrobić fotorelację jak to się nam zmienia do czasu kupienia rybek,a tu niespodzianka.

Ryb w dużym akwa nie miałam,ale już mam. Znajoma wpadła mi złoźyć życzenia na święta i przywiozła młodej woreczek z mnòstwem dobiazgu - nadmiaru z jej akwarium. Koło 15 sztuk ok 1 centymetrowego narybku. Nie wiem dokładnie ile tego jest,bo to to takie małe i szybkie że się doliczyć nie mogę. Przewaga endleròw,głòwnie samice.
Fajne,normalne ładne ryby. Może im koloròw trochę brak ale liczę,że jak podrosną to się wybarwią.
Wpuściłam tam też moją rybkę.
Jest chyba szczęśliwa. Po stracie samcòw była osowiała,a w dużym akwarium się ożywiła,coraz mniej odstaje od innych. Trochę zbyt interesuje się mniejszymi rybkami ale powoli się przyzwyczaja. Miło się patrzy jak sobie we 3 samiczki pływają. Nie ta sama ryba co była.


A co do testòw - mogę prosić o jakąs konkretną nazwę? Pytałam o nie w sklepie ale pani powiedziała mi że pòki co mi to zbędne,bo i tak parametry wyjdą fałszywe bo na początku akwarium zawsze tak ma,a tylko niepotrzebnie stracę kupę kasy.

Awatar użytkownika
wespazjan
Akwarysta
Akwarysta
Posty: 644
Rejestracja: 24 grudnia 16, 11:36
Lokalizacja: Czarnków

Re: Od klęski do sukcesu. Moje pierwsze akwarium.

Postautor: wespazjan » 21 grudnia 17, 17:47

co do PH, GH czy KH pani ma racje. Prawda jest taka, że przy żyworódkach to w zasadzie możesz sobie je całkiem odpuścić, bo najprawdopodobniej masz wodę twardawą, lekko zasadową, czyli taką, jaka tym rybom jest potrzebna. Te testy są ważne przy gatunkach, dla których się wodę zmiękcza i zakwasza.

Natomiast NO2 i NO3 są właśnie najważniejsze na początku, jak akwarium nie jest stabilne. NO2 powinno być zerowe. Jest silnie toksyczne dla ryb a niestety może się pojawić jeśli akwarium nie do końca dojrzało. NO3 powinno występować, ale w stosunkowo niewielkich ilosciach. Jeśli w testach wyjdzie Ci któregokolwiek z nich za dużo, to natychmiastowo trzaskasz większą podmianę. Ich nadmiar można też obsewować "na oko" - jak ryby zaczynają wykazywać objawy zatrucia (poruszanie się skokami, zaczerwienione skrzela, szybkie poruszanie nimi albo osowiałość) to prawdopodobnie masz za dużo azotu. Lepiej jednak móc potwierdzić to testami. A najlepiej dzięki kontroli testami nie dopuścić do zatrucia ;)

Podmiany w niedojrzałym akwarium spowolnią Ci zamknięcie cyklu azotowego, ale jednocześnie zmaksymalizują szanse ryb na przeżycie. Stąd różne opinie na temat tego, czy warto to robić. Zależy czy ktoś jest gotów poświęcić pływajace tam osobniki w imię szybszego dojrzewania. Ja bym nie była :P
Obrazek

Foxowa
Narybek
Narybek
Posty: 25
Rejestracja: 13 grudnia 17, 08:35

Re: Od klęski do sukcesu. Moje pierwsze akwarium.

Postautor: Foxowa » 24 grudnia 17, 23:48

Co do parametrów wody to podobno jest serwis na którym można je sprawdzić jak chodzi o to co jest w wodociągach, taką dostałam podpowiedź że warto. Muszę się w to zagłębić, bo chyba nie muszę mówić że jak na laika przystało to jest to dla mnie czarna magia ;)
A jeśli chcę kupić testy do sprawdzania tego co mam w zbiorniczku to na sam azot ?



Obrazek
(fota z początków zalania, teraz już jest nieco inaczej)

Odkąd zaczęłam prowadzić wątek to usiłuję zrobić dobre zdjęcia akwarium i ryb i wiecie co? Nie mogę.
Jakkolwiek to brzmi to wszystkie wychodzą mi tak paskudnie, że strach je gdziekolwiek publikować, a bardzo chciałabym się wreszcie pochwalić. Tym bardziej, że mnie to akwarium diabelnie cieszy - dziecko mi się zaangażowało, więc efekt jest 1 w 100%. Podziwia, nazywa rybki, obserwuje, chce wiedzieć o nich różne rzeczy, jest bardzo ich ciekawa. I co najważniejsze - potrafi stanąć przed szybą i gapić się bez końca. To akwarium ją wycisza, a dla mnie to bardzo ważne, bo młoda to takie nadpobudliwe dziecko że chwila spokoju jest u niej trudna do osiągnięcia. A tu.. bum - podkłada krzesło , staje i obserwuje. Często aż usta z zachwytu rozdziabia i słyszę tylko "woooow", ewentualnie historie z życia ryb, które już wszystkie mają swoje imiona.

Do tego te rybki mają jeszcze jedną zaletę - są bardzo odważne. Nasza rybka z giełdy długo nie mogła złapać równowagi, dalej jest taka płochliwa i ciut nieporadna. A te nie boją się niczego, nie uciekają, na karmienie pędzą jak oszalałe, nie boją się ręki, nawet skubią mnie kiedy coś tam grzebię przy roślinach. Młoda ma dużą uciechę kiedy podchodzi do szyby a one się wszystkie gromadzą lub gonią za jej palcem przesuwanym po szkle.

Kolejna zaleta chyba jest taka że są młodziutkie, więc trochę nam pożyją.
Klęłam trochę jak się rozeznałam w zawartości woreczka, bo nie dokładnie tak chciałam, ale teraz cieszę się, bo wiem, że dziecko dostało ryby odpowiednie dla siebie.
Mniejsza tam ze mną, pewnie kiedyś gdzieś zobaczę pięknego samca i go dokupię, ale młodej się podobają takie jakie są i nie przeszkadza jej że większość to szare samice i nie mają ogonów mieniących się kolorami tęczy.
Martwiłam się trochę, że nie mamy ozdobnych samców, ale po krótkim czasie widzę że jednak mamy - na pewno są 2 tęczowe endlerki i 2 podobnej wielkości z pomarańczowymi ogonami. Nie wiem co z tego wyrośnie, bo strasznie to małe. Te ryby mają góra centymetr wielkości. Tylko 3 samice są normalne, największe. Po kilku dniach zaczyna się też zmieniać jedna szara i nabiera koloru, więc myślę, że będzie może z niej samiec i to jakiś przyzwoity, pawie oczko. Są też dwie maluteńkie czarne, ale z tym już totalnie musimy zaczekać, bo to taki podrośnięty narybek.

A jeśli już o tym to mamy też niespodziankę.

Obrazek

Miałam dziś robić podmianę, a tu taka sytuacja.
Rano odkryłam, że coś dziwnego się dzieje, że ryby jakieś szalone i grube dziwacznie jakby coś jadły choć ich nie karmiłam.
Ciemna samica, którą dostałam musiała być w ciąży, bo urodziła pełno małych rybasów. Obserwowałyśmy ich zmagania i cóż, przetrwali najsilniejsi. Przydał się pływający korzeń, miałam go mocować, ale chyba się wstrzymam z wystrojem dekoracji, bo chcę im dać szanse. Podmianę zrobię, ale większe grzebanie sobie odpuszczę. Szkoda, bo miałam dosypywać żwirku, bo mnie ten ciapciasty doprowadza do obłędu, ale żeby nikogo nie zgnieść to poczekam. Już wystarczająco się nerwów najadłam przy tym koledze ( ma jakieś pół centymetra i załapał się w nasz prezentowy worek robiąc mi wielką niespodziankę swoją obecnością)

Obrazek

o ile się nie mylę to wyrośnie z tego centymetrowego stworka wielkie bydle?

Awatar użytkownika
wespazjan
Akwarysta
Akwarysta
Posty: 644
Rejestracja: 24 grudnia 16, 11:36
Lokalizacja: Czarnków

Re: Od klęski do sukcesu. Moje pierwsze akwarium.

Postautor: wespazjan » 25 grudnia 17, 00:37

Ja się na zbrojnikach nie znam. Nie wiem, czy wyrośnie Ci bestia 10cm, czy może 35 :p nawet doświadczeni akwaryści czasem je mylą. w każdym razie może okazać się za wielka i trzeba będzie oddać, a nie wiem co mała na to powie

Co do czekania że zmiana wystroju aż gupiki maleńkie urosną... Obawiam się, że zanim to nastąpi pojawia się nowe maluchy :p
Obrazek

Foxowa
Narybek
Narybek
Posty: 25
Rejestracja: 13 grudnia 17, 08:35

Re: Od klęski do sukcesu. Moje pierwsze akwarium.

Postautor: Foxowa » 25 grudnia 17, 09:15

Ja też nie, wiem że lata temu kupiłam sobie takiego glonika co mi wyrósł na potwora i oddałam go do znajomych do wielkiego akwarium. Tu też chyba tak trzeba będzie, już młodej powiedziałam, że jak nam urośnie to będzie mu ciasno i damy go pani co ma ogrooomne akwarium. Młoda chyba to przeżyje, bo ona raczej szaleje za gupikami i to one są dla niej najbardziej cenne.
Już nawet wie co się stało z jej " księżniczkami" , powiedziałam jej i zrobiłam to całkiem niedelikatnie :oops: - wymsknęło mi się kiedyś upomnienie że jak będzie tak dużo sypać karmy to nam te umrą tak jak tamte. Rozczarowałam ją.


A co do gupików to muszę doczytać jak to wszystko długo trwa. Interesuje mnie kiedy nabierają kolorów i robią się w miarę dojrzałe. Ogólnie to zobaczymy co z tych maluchów będą, bo ich nie chronię jakoś specjalnie, więc nie jest powiedziane że przetrwają.

Foxowa
Narybek
Narybek
Posty: 25
Rejestracja: 13 grudnia 17, 08:35

Re: Od klęski do sukcesu. Moje pierwsze akwarium.

Postautor: Foxowa » 2 stycznia 18, 17:38

No chyba przetrwają,bo jak tyle przetrwały to raczej ich już nic nie zmiecie. Przetrwały nawet mòj wyjazd świąteczny. Niby 5 dni ale się martwiłam. Nie bardzo mi się uśmiechało zatrudniać kogoś do karmienia, żeby mi znòw nie zasypał wody pokarmem,ale mimo to ryby miały stołòwkę bo zostawiłam otwarte okno i ktoś z rodziny musiał wpaść zamknąć to i rybki dostały papu.
Tak więc przyjechałam a ryby zadowolone,odkarmione.
A maluchy 2 razy większe :O
Fajne są,liczę na coś ciekawego bo wszystkie zrobiły się czarne. Samica ktòra je urodziła jest ładna,czarna w tygryska,jakby mi się jeden samiec taki trafil to bym się cieszyła. Brakuje kolorowych welonòw.
Pòki co widzę że jednak nie jest tak źle -kilka małych ryb wybarwia się i to chyba będą samce. Pożyjemy zobaczymy.

A z dobrych wieści - po przyjeździe odkryłam że korzeń zatonął w połowie. Bardzo mnie to cieszy. Jeszcze chwilę a będę mogła go ustawić normalnie po ludzku.

Podczas wyjazdu miałam ambitne plany kupić sobie roślin i kilka rybek,ale stwierdziłam,że mam już tyle ryb że gòra jeden ładny samiec dla mojej satysfakcji,ale teraz to głòwnie rośliny.
Nadal wygląd akwarium jest taki.. roboczy.

Foxowa
Narybek
Narybek
Posty: 25
Rejestracja: 13 grudnia 17, 08:35

Re: Od klęski do sukcesu. Moje pierwsze akwarium.

Postautor: Foxowa » 4 stycznia 18, 07:19

Obrazek

W akwariumie się trochę pozmieniało.
Korzeń już prawie zatonął, więc wmontowałam go na bok ze skałką tak żeby zasłaniał filtr.
Nie wygląda to najgorzej, a ryby mają frajdę bo im się utworzył jakby tunel i mogą przepływać przez zakamarki.
Szczególnie pasuje to maluchom, które mnie nie przestają zaskakiwać - wczoraj kolejna samica urodziła młode. Tym razem ta jasna. I w ten sposób po ciemnej samicy są ciemne maluchy, a po jasnej... jasne . Nie próbuję ich nawet policzyć, bo to się mija z celem.
Jak podrosną to trzeba będzie to jakoś ogarnąć, bo trochę mi się za dużo tego zrobiło.

Jak widac mam też 3 neony, dostałam 5 ale 2 były dziwne i w sumie od razu zniknęły ( jeden podejrzewam, że wepchał się w filtr, drugi chyba był stary). Nie kręcą mnie neony, więc nie będę w nie szła, młoda też nie pała do nich jakąś sympatią, więc dozyją te 3 swoich dni i kończymy przygodę z neonami.

I niestety po dzisiejszym sprzątaniu akwarium straciłam glonika. Był tak malutki że gdzieś wlazł i chyba go przycisnęłam, bo w pewnym momencie przesuwania dekoracji wypłynął mi martwy pomimo że dopiero go widziałam na szybie . Straszna szkoda :cry:

Awatar użytkownika
wespazjan
Akwarysta
Akwarysta
Posty: 644
Rejestracja: 24 grudnia 16, 11:36
Lokalizacja: Czarnków

Re: Od klęski do sukcesu. Moje pierwsze akwarium.

Postautor: wespazjan » 4 stycznia 18, 09:42

Jeśli się zastanawiasz, czy warto pisać, jak ludzie średnio odpisują - warto. Jak nie ma pytań w temacie to ludzie zwykle czytają ale nie odpisują. A taki "dziennik akwarium" warto mieć. Ja w moim co chwilę cos sprawdzam albo czytam i sobie wspominam :p

Pewnie prędzej czy później będziesz się musiała zmierzyć że standardowym problemem hodowców gupików - co zrobić, żeby nie było więcej ryb niż wody. Można wpuścić coś, co zjada narybek, ale nie bardzo wiem co. I czy młoda wytrzyma takie widoki (wczoraj pierwszy raz obserwowałam takie zjawisko i nie jest to fajny widok :p). Można też znaleźć kogoś w okolicy kto raz po raz odbierze nadmiar. Może ktoś, kto sprzeda je dalej. Bardziej prawdopodobne jednak, że ktoś, kto hoduje większe ryby i maluchami będzie karmił. Brutalne, ale konieczne. Ewentualnie wyłapywać i oddawać samice.

W neonki nie idź faktycznie. Raz, że one muszą być trzymane w większej grupie a dwa, że wymagają zupełnie innej wody niż gupiki. Byłyby u was chorowite. Oczywiście wiele osób trzyma je w kranówce i "dają radę". Jednak wymagają sporo chłodniejszej wody niż gupiki i efekty tego dość szybko dałoby się zaobserwować. Chociaż te u was pewnie padły z innych przyczyn. Nieodpowiednie parametry nie zabijają tak szybko. Chyba, że nieodpowiednia aklimatyzacja czy coś.

Powiem Ci, że akwarium zaczyna wyglądać całkiem nieźle. Już jest ten etap, że gorzej niż oglądane w google zdjęcia akwarystycznych wyjadaczy, ale lepiej niż większość widzianych u ludzi w domach. Kontroluj tylko sobie NO2 i NO3 bo przy nie do końca dojrzałym akwarium mogą nagle nastąpić masowe zgony, lepiej więc do nich nie dopuścić :)
Obrazek

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 6 gości